niedziela, 14 października 2012

Chapter 7 ' Jak zawsze ... Jest po 'naszej' myśli - narysowała niewidzialny cudzysłów w powietrzu i zastanowaiła się nad sensem życia '

**Liam**

Jest już koło północy, a lekarze nadal nie wychodzą z sali. Jestem śpiący. Nawet nie zauważyłem kiedy, a reszta przyjechała do szpitala. Usiedli naprzeciwko, a ja byłem tak zestresowany i zaspany, że ich nie zauważyłem. Nagle dzwoni telefon Darcy. Zrywa się. 

**Darcy**

Usłyszałam telefon. Odebrałam.

-Halo? 
-Cześć Darcy, to ja Oliver. 
-O , hej. 
-Przepraszam, że tak późno, ale nie mogę przestać myśleć, o tym chłopaku, który wczoraj uciekł. Co to za ciota? - zamurowało mnie.
-Sam jesteś ciotą! Nie mieszaj się i nigdy więcej do mnie nie dzwoń! - rozłączyłam się, a telefon z powrotem włożyłam do kieszeni. 

-Co on chciał?
-Powiedział, że Niall to ciota. 
-Sam jest ciotą. 
-To samo powiedziałam. - w tej samej chwili wyszedł lekarz, cały we krwi. 
-Co z nim?!  - zapytał Liam. 
-Jest jeszcze nie przytomny, stracił bardzo dużo krwi. Było bardzo trudno zaszyć rany, prawdopodobnie dlatego, że zadał je sobie czymś niesamowicie ostrym. Ale już nie będę państwu mówić... 
-Możemy do niego wejść? 
-Tylko jedna osoba. 
-Idź Dracy. - powiedział Liam, a ja weszłam po cichu do sali. Kiedy go zobaczyłam... łzy same pociekły mi po policzkach. Blady, z bandażami na rękach... To... to jest straszne. Usiadłam obok niego, położyłam głowę obok jego ręki. Zasnęłam, chociaż bardzo tego nie chciałam. 

Obudziłam się. Niall miał zamknięte oczy, ale widziałam, że nie śpi. Poruszyłam się cicho, a z jego oczu popłynęło kilka łez. Otarłam je, a on odwrócił się do mnie. 
-Dlaczego zadzwoniłaś po karetkę? Dlaczego? Chciałem umrzeć! 
-Nie mów tak. Musisz żyć. 
-Dla kogo? Po co? Żeby patrzeć jaka jesteś szczęśliwa z Oliverem? 
-Nie. Nie dlatego. Dla mnie. Zerwałam z nim. A właściwie to nie... Poczekaj zadzwonię. - wybrałam numer Olivera. Wzięłam na głośnik.

-Wiedziałem, że zadzwonisz. 
-Zrywam z tobą. 
-Słucham? Dla tej cioty z drutami na zębach? 
-Nie! Dla pięknego... - patrzyłam cały czas w jego granatowe, lekko zaszklone oczy. -... cudownego, miłego, słodkiego, najlepszego jakiego znałam  chłopaka. Żegnam ozięble. - rozłączyłam się.

-Serio tak o mnie myślisz? 
-A jak myślisz?
-Nie. - odparł i spuścił głowę.
-A gdybym tak nie myślała... Zrobiłabym to? - wzięłam jego twarz w dłonie i lekko musnęłam usta.
- Strasznie mi na tobie zależy, wiesz?
-Niall... Ja nie jestem gotowa na związek...
-A na związek z Oliverem byłaś gotowa. - burknął. 
-To było  głupie, szczeniackie. Za szybkie. Banalne... Ważne decyzje chcę podejmować po przemyśleniach. 
-Jestem ważny... Dla ciebie? 
-Bardzo. 
-Dlaczego się pociąłeś? 
-Bo myślałem, że wszystko straciłem. 
-Przecież masz chłopaków... 
-Ale ty jesteś dla mnie wszystkim.
-Powinieneś odpoczywać. Połóż się. - rozkazałam i ułożyłam mu poduszkę, przykryłam kołdrą. Wstałam i miałam wychodzić.
-Zostaniesz ze mną dopóki nie zasnę? 
-Oczywiście. - złapałam go za dłoń. Miałam czas na samotne przemyślenia. Zostawił mnie, ale wiem, że nie mógł się pożegnać. Teraz mniejsza o to. Jest moim przyjacielem. Kiedyś był, przestał nim być, ale znów jest. Nie wiem czy potrafię być z nim, jako chłopak i dziewczyna, jako para. Wiem, że już dużo przecierpiał, a to wszystko przeze mnie... Wiem, że zawaliłam. Wiem, że jeżeli odmówię mu chodzenia, znów może się pociąć... To nie jest dobry pomysł... Teraz jedyna nadzieja, jest w chłopakach. Muszą uświadomić mu, że to za szybko, że nie dam rady się w nim zakochać, kiedy był dla mnie najlepszym przyjacielem... Nie wyobrażam sobie bez niego życia, ale ... chyba nie potrafię... 

Wyszłam na korytarz. Opowiedziałam chłopakom o zaistniałej sytuacji. 
-Okej, zajmiemy się tym. - przytaknął Harry. 
-Tylko delikatnie... - odparłam.
-Spokojnie, znamy go na wylot. Damy sobie radę. 
-Dziękuję. - pocałowałam każdego z nich w policzek. Podeszłam do Rachel. 

-No weź coś zrób! Tak słodko razem wyglądacie! - krzyknęłam, Harry stał za Rachel. Zaczerwienił się. 
-Ja i...?
-Loczek. 
-Niee... Niee, nie nie! 
-Tak... Tak, tak, tak!
-Nie!
-Rachel! Tak! 
-No chyba wiem, że nie. Błagam cię. Nie ! 
-Mhm . Ja już się o to postaram. 
-Darcy... 
-Rachel... 
-Dobra. Daj mi już spokój. - zawstydzona odeszła i usiadła na końcu korytarza. 

**Rachel**

Usiadłam na zimnym , niebieskim krześle. Nie wiem, może Darcy ma racje...? Harry jest słodki, to fakt, ale ma całkiem inny charakter... Chociaż... Pewnie jest tak samo rąbnięty jak ja... 
-Nad czym tak myślisz? - z przemyśleń wyrwał mnie zielonooki. 
-Masz rację. 
-Co? - zaśmiał się. 
-Yyy, jakie było pytanie? - kolejny raz się zaśmiał. 
-Nad czym tak myślisz? 
-Aaa . Nie chcesz wiedzieć. 
-Chcę. - usiadł obok mnie.
-Przepraszam za to... Wiesz, na ogrodzie. Powiedziałeś, że się we mnie zakochałeś, a ja że nie... 
-Przestań. To było dawno. Nie lubię rozpamiętywać. 
-Więc już ci się nie podobam...? 
-Tego nie powiedziałem. 
-Wiesz... Długo nad tym myślałam... Może na razie zostańmy przyjaciółmi. Potem się zobaczy.
-Jestem jak najbardziej ZA. 
-No to super. - pocałowałam go w policzek i wróciliśmy do pozostałych. 

-O, czyli wyszło na moje. - powiedziała Darcy z uśmiechem. 
-Nie, nie wyszło na twoje. - zadowolona odparłam. Zmierzyła mnie wzrokiem. -...ale i tak uważam, że za bardzo się ciebie słucham. 

**Darcy**

-Zabieram cię do domu. - odparł Liam
-Nie. Zostaje...
-Darcy, nie spałaś bardzo długo. Chodź. Za kilka godzin wrócimy. 
-No po co mam jechać do domu, jak tak samo mogę się przespać tutaj?
-Kto chce kanapkę? - zagadnął Louis
-Gdybyśmy byli w domu, to przyłożyłam bym ci moją torebką, ale jesteśmy tu gdzie jesteśmy, więc daj jedną. - pokwitowałam, a po chwili miałam w ręku kanapkę. Weszłam do Nialla. 
-Chcesz kanapkę? - ups... Zapomniałam, że śpi. Wróciłam do pozostałych. Zjadłam kanapkę. Położyłam głowę na ramieniu Liama i znowu zasnęłam. Poczułam jak ktoś mnie podnosi, jednak nie miałam siły stawiać oporu. 
-Shh... Zabieram cię do domu. 
-Mhm. - ponownie zamknęłam oczy. 

Kiedy się ocknęłam leżałam w mojej sypialni, obok Nialla. Już nie spał...
-Ile ja spałam? 
-Dwa dni. - odparł z uśmiechem.
-Ile?! Tak się da!? 
-Noo najwyraźniej. 
-A co ty tu robisz?! 
-Weź się nie drzyj! 
-Czemu nie jesteś w szpitalu? 
-No bo mnie już wypuścili. Proste. 
-Znów jesteś taki, jak kiedyś. 
-To dobrze? 
-Bardzo dobrze. Chyba. - wstałam. Założyłam zwykłe czarne dresy i malinową bluzkę niewartą uwagi i zeszłam na dół. Obejrzałam jakiś denny program. Nawet nie wiem kiedy, a był wieczór. Dzień jak co dzień . Zjadłam kolację i położyłam się do łóżka . Z butów wyrwał mnie głośno dzwoniący telefon Louisa, leżał na dole a dzwonek miał naprawdę donośny. Wszyscy zbiegli na dół. 

-Co ?! Jak to!? Jezu! Żartujesz? Tak? Dobra, pa. - stał jak wryty. 
-Louis! Co się stało!? - wydarliśmy się na niego. 
-Simon się dowiedział o Zaynie...
-No i co? - zapytałam. 
-Chce... On chce cię wywalić z zespołu... - skierował się do Zayna. 
-Co?! - wykrzyknęłam . -Jak to ?! - przed nami była nieprzespana noc . Obgadywaliśmy jak to wszystko odkręcić. W końcu koło 4 położyliśmy się spać, chociaż i tak prawie nikt nie zmrużył oka.

____________________________________
Siema znowu ;D 
Wiem , zlinczujecie mnie, zabijecie, udusicie, ale jakoś tak się obudziłam i miałam wenę xd 
Jak z Zaynem  ? ^^
Więc jest, napisany, dodany. : )
Na pingerze dodam niedługo . Obiecuję ; *

sobota, 13 października 2012

Chapter 6 ' Lepiej jest umrzeć niż patrzeć na szczęśliwą osobę, kiedy cierpisz.'



Obudziłam się bardzo wcześnie, przez co nie widziałam nic na oczy. Po omacku wstałam. Zorientowałam się , że spałam na dole. Plecy bolały mnie niemiłosiernie . Barki, kark, szyja... Jakby sparaliżowane . Poszłam na górę . Muszę sprawdzić czy jest Zayn . Wchodzę do jego pokoju : pusto . Zajrzałam też do pokoi innych , ale nic . Mam jeszcze kilka godzin na przygotowanie się . Dzisiaj pierwszy <znowu> dzień w szkole . Tęsknie za tymi idiotkami, za Oliverem... Pójdę obudzić Rachel . Wchodzę do jej pokoju , pukam w otwarte drzwi .
-Co jest ?
-Szkoła . Wstawaj...
-Szkoda dnia . - dokończyła. Zaczęłyśmy się śmiać. Rache zwlekła się z trudem z łóżka i pobiegła się przygotować. Poszłam do swojego pokoju i zabrałam z szafy biało – różowo – czarny sweterek , fioletowe rurki i różowo czarne Vans'y, w co za chwilę się ubrałam. Książki szybko spakowałam do plecaka z motywem flagi brytyjskiej. Lubiłam ten kraj , mimo , że teraz tu jestem i zbytnio się nie cieszę . Wyjęłam z szafki telefon, włożyłam go do kieszeni spodni. Wbiegłam jak opętana do łazienki i lekko umalowałam rzęsy, a usta pomalowałam jasno - różowym błyszczykiem. Wyszłam z łazienki, wzięłam plecak i zeszłam na dół zrobić nam śniadanie, bo Rachel jeszcze się szykowała, ta to nigdy się nie wyrobi... Otworzyłam lodówkę, wzięłam ser, włożyłam dwa tosty do tostera i zagrzałam je . Po minucie położyłam ser, który chwila moment się roztopił. Rachel zbiegła w białej bluzce z rozszerzonym napisem YOLO , brzoskwiniowychrurkach , czerwonych Conversy'ach i z torbą z jakimś dzikim kotemna ramieniu. Zjadłyśmy szybko śniadanie i wybiegłyśmy bez słowa z domu. Wyczekiwany autobus szybko się zjawił, weszłyśmy.

**

Podróż trwała ok. 30 minut. Wybiegłyśmy z autobusu . Pobiegłyśmy do sekretariatu.
-To tu ! - zatrzymałam się ślizgając na śliskich płytkach i zapukałam do drzwi.
-Proszę ! - weszłyśmy, wzięłyśmy plan lekcji. -Lekcje już się zaczęły, radzę się spieszyć!
-Do widzenia! - krzyknęłam, kiedy Rachel pędziła w stronę wyznaczonej sali. Akurat lekcje na najwyższym piętrze. Ledwo co się wczołgałyśmy na górę. Zapukałyśmy i weszłyśmy do sali całe zdyszane.
-Dzień... Dobry – wydukałam
-Przepraszamy za … spóźnienie – dokończyła Rachel.
-Powód spóźnienia! - wykrzyknęła nauczycielka.
-Jechałyśmy najwcześniejszym autobusem, a i tak były największe korki. Biegłyśmy jak najszybciej potrafiłyśmy. - wyjaśniłam.
-Dobrze - zaśmiała się -Chciałam was tylko sprawdzić.
-Dziękujemy.
-Siadajcie. - zajęłam wolne miejsce w pierwszym rzędzie, a Rachel obok mnie. Po jakichś 15 minutach lekcji zaczął wibrować mi telefon, a po chwili wydobył się z niego dźwięk. Kompletnie zapomniałam wyciszyć! Popatrzyłam nerwowo na nauczycielkę. Akurat opieprzała jakiegoś chłopaka na korytarzu. Zobaczyłam na ekranie 'Niall's calling' . Kobieta weszła do sali.
-Czy mogę...? - wskazałam wzrokiem na telefon.
-Tylko szybko. - wybiegłam z sali.
-Co? Mam lekcje ! - powiedziałam do telefonu
-Gdzie jesteś?
-W szkole !
-Coś się stało?
-Nie. - zła się rozłączyłam i wróciłam do klasy mówiąc ciche 'dziękuję'. Ponownie usiadłam . Nawet nie wiem kiedy, a lekcja się skończyła . Zaczął dzwonić mój telefon.
-Halo?
-Darcy Nelson ?
-Tak, a kto mówi ?
-Pani przyjaciel, Zayn Malik jest w areszcie . Może pani się zjawić? - zatkało mnie. Przez chwilę się nie odzywałam
-T-tak.
-Do widzenia. - rozłączyłam się.
-Co? - zapytała Rachel widząc mój kamienny pokerfejs.
-Zayn w areszcie.
-Jezu , co on wczoraj nawyrabiał ?
-Nie wiem, ale muszę jechać. Usprawiedliw mnie. Proszę cię. Powiedz, że się bardzo źle poczułam. Pa. - pocałowałam ją w policzek i jak najszybciej wybiegłam z budynku szkoły . Wbiegłam do pierwszego autobusu, który jechał w stronę komisariatu. Po kilku minutach morderczej jazdy byłam na miejscu. Wbiegłam do środka jak oszalała.
-Zayn Malik, czy można go... zobaczyć?
-Już. - zaprowadził mnie do sali, gdzie siedział mulat.
-Może, pan nas zostawić samych?
-Na piętnaście minut. - wyszedł i zamknął za sobą drzwi.
-Dzięki, że przyszłaś... - zaczął łagodnie
-Idioto! Mówiłam, że masz przestać?!
-Co przestać?
-No..! Nie pamiętasz?
-Co mam do jasnej cholery pamiętać ?! Oświeć mnie!
-A co ja żarówka jestem!? Przez ciebie zwiałam z lekcji w pierwszy dzień!
-Przepraszam cię. Nie wiedziałem. Gdyby chłopaki, a tym bardziej Simon, się dowiedzieli, to by mnie zabili.
-To czekaj na śmierć. - powiedziałam przykładając słuchawkę do ucha.

-Halo? - odezwał się przyjemny głos Nialla po drugiej stronie słuchawki.
-Przyjeżdżaj na komisariat, ten największy.
-Po co?
-Chyba raczej po kogo . Szybko! Tylko ani słowa Simonowi! - rozłączyłam się.

-Coś ty idioto narobił... - powiedziałam pod nosem.
-No właśnie nie wiem. Powiedz...
-Wczoraj, była impreza...
-Jaka impreza?
-Czyli będzie trudniej niż myślałam... - mruknęłam. - No więc była impreza, nie ważne jaka i gdzie. Przystawiałeś się do jakiejś blondyny i twierdziłeś, że to twoja dziewczyna. Poszliście razem do pokoju i...
-O kur*a. - cicho zaklął łapiąc się za skronie.
-Too znaczy ja nie wiem co wy tam robiliście, ale domyślam się.
-Za młoda jeszcze jesteś jak na takie rzeczy, ale to nie czas . Jak się Simon dowie, to możemy się pożegnać.
-Z czym ?
-Z moim życiem. - zaśmiał się.
-To nie śmieszne. On naprawdę, chociaż go nie znam, może ci coś zrobić. - w tym momencie wparował zdyszany Niall.
-Co się stało?
-Cielę oknem wyleciało. Zayn narozrabiał wczoraj.
-Ale... To było to o czym ja myślę?
-Zależy o czym myślisz, ale myślę, że właśnie o tym myślisz.
-No więc jeśli zrobiłeś to co ja myślę, to masz przerąbane.
-Wiem...
-Dobra, wpłaćcie kaucję i do domu, a ja do szkoły.
-Dzięki. - odezwał się Zayn
-Spoko – znów wybiegłam jak poparzona i wsiadałam do taksówki. Byłam na miejscu dwa razy szybciej niż autobusem. Wysiadłam z taksówki płacąc mężczyźnie. Wszyscy stali na boisku. Wzrokiem szukałam Rachel. Znalazłam w tłumie naszej klasy. Podbiegłam jak najmniej zauważalnie.
-Co się dzieje ?
-Ewakuacja próbna była. Masz szczęście, bo nie było lekcji.
-Uff. - reszta lekcji minęła spokojnie . Kiedy zabrzmiał dzwonek, pani poganiała nas, byśmy wyszli. Szybko uwinęłyśmy się i poszłyśmy na ogród. Ta szkoła jest ogromna! Jest wielu ludzi! Ciemne włosy, te ręce, nogi...
-Co on tu robi ?! - krzyknęła Rachel
-Nie mam pojęcia! Uciekamy!
-No chyba żartujesz! Chodź, jak nas nie zobaczy to trudno, a jak zobaczy no to...
-..się zobaczy – dokończyłam. Ruszyłyśmy do przodu. Usiadłyśmy na trawie i zaczęłyśmy gadać. Zobaczyłam, że Oliver podchodzi z jakimiś kolesiami do żywopłotu, który był jakieś 2 metry od nas. To było nieuniknione, zobaczył nas.


-Darcy! - krzyknął, a ja wstałam. Wziął mnie na ręce i okręcił.
-Olie... - szepnęłam mu do ucha. Pocałował mnie w policzek, a wszyscy na około wydobyli z siebie głośne 'Aww'.
-Szukałem cię wszędzie! Gdzie byłaś? Czemu wyjechałaś?!
-Musiałam wyjechać... Tata dostał nową pracę, ale okłamał mnie i ma nową dziewczynę... Nie miałam czasu pożegnać się z nikim.
-Nawet nie zadzwoniłaś... Strasznie się martwiłem...
-Zawaliłam...
-Wiem, że to za szybko, ale... Zostaniesz moją dziewczyną? - przez głowę przeleciało mi tysiąc pytań na które nie mam odpowiedzi. Co jeśli Niall... Nie... On jest moim przyjacielem...
-Tak. - odpowiedziałam bez głębszego zastanowienia.
-Darcy, Niall tu jest... - powiedziała Rachel. Zobaczyłam biegnącego w przeciwną stronę blondyna.
-Cholera! Niall! - zaczęłam za nim biec. Dogoniłam go. Złapałam za nadgarstek. -Niall...
-Zostaw mnie! - odwrócił się w moją stronę i odepchnął. Upadłam, a on odbiegł. Wstałam, wróciłam po Rachel i wróciłyśmy do domu. Od razu popędziłam do Nialla. Zapukałam.
-Wpuścisz mnie? Niall, przepraszam... Nie wiem co we mnie wstąpiło. - odpowiedział mi tylko cichy płacz. -Niall... Odezwij się. Przepraszam... Niall! - próbowałam otworzyć drzwi, ale są zamknięte... Nagle na moich butach pojawiła się krew, która miała źródło w pokoju. -Niall! Otwórz! Niall! - wpadłam w totalną panikę. Zbiegłam na dół. Pobiegłam na ogród, weszłam oknem. Zobaczyłam leżącego tam Nialla, całego zakrwawionego, z jakimś listem. List włożyłam do kieszeni, a jego podniosłam z podłogi i zadzwoniłam po karetkę, po czym otworzyłam drzwi i zawołałam resztę domowników.
-Stary, coś ty... - Liam zaniemówił. -Jezu... - wykrztusił.
-Niall, Niall! Obudź się! Słyszysz mnie?! Popatrz na mnie! - krzyczałam do dawno nieprzytomnego chłopaka. Po chwili przyjechała karetka, razem z Liamem wsiedliśmy do niej i pojechaliśmy do szpitala.

**

Wzięli go na salę. Wtuliłam się w Liama. Wziął mnie na ręce i zaprowadził na korytarz, w którym były drzwi do sali Nialla. W jednej chwili przypomniałam sobie o liście... Wzięłam go do ręki i otworzyłam starannie zaklejoną kopertę.

' Darcy...
Pewnie teraz już nie żyję, a ty płaczesz nade mną, albo całkowicie sobie mnie olałaś, tak jak to robiłaś do tej pory, ale chcę Ci powiedzieć, że lepiej jest mi umrzeć w cierpieniach, jakie zadałem sobie przed chwilą, niż patrzeć jak całujesz się z innym. Jesteś dla mnie najważniejsza. Mogę , mogłem zrobić co tylko chciałaś. Byłem całkowicie oddany tobie, wiesz? Opuściłem Cię wtedy dlatego, że musiałem. Ojciec nie pozwolił mi nigdzie wyjść. Pewnie tego nie zrozumiesz... Kazał mi się pakować, a po chwili byliśmy w samochodzie. Droga do Londynu samochodem jest naprawdę długa. Przez całą drogę miałem twoją piękną twarzyczkę przed oczami. Myślałem tylko nad tym, jak po kilku latach Cię przeproszę. Prosiłem Simona wielokrotnie, że chcę pojechać, żeby pozwolił mi choćby na kilka godzin przyjechać do Mullingar. W końcu nie wytrzymałem i na urodziny twojej mamy uciekłem ze studnia nagraniowego. Dla kogo? Dla Ciebie... Powiedz chłopakom, że w szafce nocnej jest tekst nowej piosenki. To chyba tyle co miałem Ci do powiedzenia... Aha... Jeszcze coś... Kocham Cię nad życie.

P.s. Przekaż Liamowi, że ma się tobą zaopiekować i dbać o Ciebie, bo ja raczej nie będę w stanie.

Niall ♥ '

Po moich policzkach spłynęły gorzkie, słone łzy. List mokry był od moich łez, łez Nialla i krwi... Nie wytrzymałam... Wypuściłam list z rąk i sama osunęłam się na podłogę, jednak Liam nie pozwolił mi tak długo siedzieć. Podniósł mnie i list. Przeczytał go, oczy miał zaszklone...
-To moja wina. Moja ! Słyszysz!? Moja! - wydarłam się na chłopaka, jednak ten mocno przycisnął mnie do siebie i ogrzał. Zasnęłam pogrążona w rozpaczy i smutku. 

______________________________________________________________
No i jest rozdział... Jak się podoba ? 

poniedziałek, 24 września 2012

Chapter 5 ' Under 21 ↓ '


**Darcy**
Nie wiedzieć czemu, obudziłam się ok. 7. Jak na mnie, to wcześnie, ale wiedziałam, że już nie zasnę. Poruszyłam się, ale dużo mi to nie dało. Niall kurczowo mnie trzymał i jeszcze spał. Próbowałam się wyrwać, ale blondyn ma trochę siły. Uszczypnęłam go w palca, ale nic to nie dało. W końcu chamsko zwaliłam jego rękę, budząc go przy tym.
-Co? - zapytał zaspanym głosem.
-Człowieku! Jesteś moim kolegą, a się do mnie w nocy tulisz?!
-Jak ?
-Ja nie mogę … Dzisiaj śpię na dole ! - miałam wrażenie, że nawet mnie nie słuchał. Zasypiał... Wstałam, założyłam na nogi ciapy i zeszłam po cichu na dół.
-Cześć. - odezwał się niski, męski głos.
-Yyy , hej . - mężczyzna miał czarne włosy, krótko ścięte, umięśniony...
-Jestem Paul. Ochroniarz.
-Aha. Umiesz gotować ?
-Tak, a co ?
-Zrobisz mi naleśniki ? Prooooooszę...?
-Okej . - Paul poszedł do kuchni, a ja poszłam na kanapę. Zdziwiłam się, bo leżał tam Zayn. Tak słodko... Usta ułożony w lekki dzióbek. Oczy mocno zamknięte, a koło niego leżał miś. Podsunęłam go lekko i usiadłam obok niego. Poruszył się, ale znowu zasnął. Włączyłam telewizor i 'przeleciałam' po kilku kanałach . Nic zajmującego. W końcu trafiłam na fajny film, słyszałam, że mocny. 'Igrzyska Śmierci' . Paul za pół godziny przyniósł mi śniadanie, a ja ze smakiem je zjadłam. Zayn ocknął się.
-Hej . - powiedział zaspanym głosem i przetarł oczy, podnosząc się na łokciu.
-Hej . Czemu spałeś tutaj ?
-Zasnąłem i się nie obudziłem . - wyszczerzył się szeroko.
-Aha . A wygodnie było ?
-Nie . - zaśmiał się. Został mi jeden naleśnik...
-Chcesz? - wskazałam palcem na zawinięty kawałek ciasta.
-Czekałem, aż zapytasz. - odparł i wziął ode mnie talerze, po czym w trybie miga dojadł naleśnika, a zarazem moje śniadanie . Film mnie wciągnął . Świetny! Obejrzałam cały, jakieś dwie godziny. Poszłam na górę. Wyciągnęłam z szafy kilka rzeczy... Koszule w kratę i malinowe rurki i czarne adidasy. Weszłam do łazienki i umyłam zęby. Założyłam przygotowane ubrania. Wyszłam z łazienki, piżamę włożyłam do szafki. W łóżku smacznie spał Niall. Obudził się.
-Hej. - przeciągnął się.
-Hej.
-Słuchaj, dzisiaj jest impreza. W tym klubie... Under 21 ? Tak . Ogroomna impreza. Idziesz z nami, nie ?
-Nie mam się w co ubrać...
-Spokoojnie, pójdziemy na zakupy. - uśmiechnął się.
-Aaale pójdę pod jednym warunkiem...
-No..?
-Rachel też ma iść. Dawno się z nią nie widziałam , poza tym , gdzie ona mieszka?
-Mówiła, że ma ciocię niedaleko . Jutro się do nas wprowadza.
-No to okej. Dzwonię do niej i idziemy na zakupy.
-Wszyscy?
-Nie, tylko my, ja i Rachel.
-A ja?
-Ty też możesz.

**Rozmowa**
-Halo?
-No hej.
-O Darcy... Usunął mi się twój numer telefonu.
-Uuu... No to słabo... Mam pytanie... Idziesz dzisiaj z nami na imprezę , do Under 21 ?
-UNDER 21?! Tam wszystkie gwiazdy...
-Serio ? - przerwałam jej.
-Tak! Chłopaki idą?
-Mhm. Idziemy na zakupy.
-Za pół godziny jestem u was.
-Do zobaczenia .
-Paa. - rozłączyłam się.

**Darcy**
-Idzie z nami.
-Rachel?
-Tak. Fajnie będzie...
-Fajnie? Będzie świetnie!
-A jak Zayn pójdzie? Przecież noga go boli...
-Zostanie w domu. Nic mu nie będzie.
-Co? Jak on zostaje, to ja też.
-Darcy...
-Nie! - wyszłam wkurzona z pokoju i zbiegłam na dół. Poszłam do salonu, gdzie nadal siedział Zayn i oglądał coś w TV.
-Boli cię ta noga? - przysiadłam obok niego
-Nie. Już nie. A co?
-Bo jest dzisiaj impreza, wiesz?
-Wiem... Idziemy, nie?
-No tak, tak. - za kilka chwil przyszła Rachel. Zadzwonił dzwonek, a ja podeszłam do drzwi, żeby je otworzyć.
-Ruszamy na zakupy?
-Tak. - przybiłam z nią piątkę – Niaaaaall!
-Idę! - blondyn przyszedł z loczkiem u boku.
-Harry idzie z nami? - zapytałam zdziwiona.
-Jak widać. Idziemy! - pogonił nas głodomor i wsiadłyśmy do samochodu. Chciałam usiąść z tyłu, z Rachel, ale Niall zajął miejsce Rachel, a ona była skazana na siedzenie z Harrym, a wiem, że było to jej nie na rękę. Harry odpalił silnik, a ja jak najdalej Nialla wpatrywałam się w okno. Po chwili poczułam dłoń Nialla na swoim kola nie. Odsunęłam je, a jego ręka zsunęła się na siedzenie. Speszona odsunęłam się jeszcze dalej. Dojechaliśmy w ciągu 5 minut. Wysiadłam wkurzona z samochodu i od razu podeszłam do Rachel.
-Położył rękę na moim kolanie! - warknęłam
-Wyluzuj. Chłopak po prostu cię podrywa, chce być miły.
-Nie jest miły, tylko wkurzający.
-Ogarnij. - odpowiedziała chłodno i popchnęła mnie wprost na Nialla.
-Zabiję cię kiedyś, pedale!
-Spadaj. - szliśmy przez galerię, a jedyną osobą w naszym gronie, z którą nie byłam pokłócona, był Harry. Weszłam do pierwszego napotkanego sklepu, a reszta paczki za mną. Wybrałam jakąś czarną sukienkę z kokardą. Rachel jeszcze szukała odpowiedniej, a pomagał jej Niall. Poszłam do przymierzalni. Wyszłam już gotowa. Zaczęłam przeglądać się w lustrze ze wszystkich stron. Harry podszedł do mnie.
-Nie pasuje do ciebie. Lepsza będzie ta. - wyjął zza pleców biało – turkusową sukienkę z delikatnymi różyczkami. W drugiej ręce miał błękitne szpilki.
-Jejku...
-Ma się te oko. - wyrwałam mu rzeczy i pobiegłam na bosaka do przymierzalni. Przebrałam się jak najszybciej i wyszłam.
-I jak ?
-Ślicznie. Masz tutaj jeszcze kolczyki, bransoletkę i tutaj jest w miarę tania torebka.
-Kiedy ty to wszystko znalazłeś?
-Już mówiłem... Ma się te oko.
-Jasne jasne. Kto ci pomógł?
-Nikt! Serio. Sam to znalazłem.
-No to brawo.
-Rozbieraj się.
-Eeeee...?
-Ooops , wiem, że to dziwnie zabrzmiało. Po prostu chciałem powiedzieć, że Rachel i Niall już dawno wyszli i żebyśmy szli zapłacić.
-Okej. - poszłam do przymierzalni i rozebrałam się. Wyszłam z sukienką i innymi rzeczami w ręku. Poszliśmy do kasy. Zapłaciliśmy i wyszliśmy ze sklepu.
-Dziękuję. - cmoknęłam Harrego w policzek i uśmiechnęłam się szeroko.
-Nie ma za co. - odwzajemnił pocałunek i złapał mnie za rękę. Był naprawdę... Romantyczny. Szliśmy przez galerię. Nagle odpadł mi kolczyk, który miałam na sobie. Harry klęknął. Obok nas przechodziła jakaś staruszka.
-Jezu Chryste ! Co się dzieje na tym świecie ! Tacy młodzi, a już ślub ! - razem z Harrym wybuchnęliśmy śmiechem i wróciliśmy do szukania Nialla i Rachel. Nagle zobaczyłam ich roześmianych idących przez galerię. Pomachaliśmy im i do nas podeszli. Wróciliśmy do domu. Została niecała godzina do imprezy, więc zaczęłam się ubierać. Założyłam kupione rzeczy i dzięki temu byłam gotowa w kilka minut. Weszłam do łazienki i umalowałam się. Wyszłam z pokoju. W salonie siedziała Rachel. Była ubrana w żółtą sukienkę z kokardą na boku, pomarańczowych szpilkach, w ręku miała kopertówkę w tym samym kolorze, bransoletki żółte i kolczyki wkręty pomarańczowe. Fryzurę miała taką samą jak ja, czyli rozpuszczone włosy, tylko, że ja miałam wyprostowane, a ona lekko podkręcone.
-Gdzie się podziewałaś, ślicznotko ? - zagadnęłam
-Z Niallem byłam. A ty?
-Z Harrym. Wybrał mi rzeczy.
-Sama nie umiesz?! Dziwna jesteś.
-Spoko. - odpowiedziałam z nieogarniętą miną i odeszłam od niej. O co jej chodzi ? Coś przeoczyłam, zrobiłam źle? Podeszłam do Harrego.
-Gotowa?
-Jasne. - odpowiedziałam smutno.
-Co jest?
-Rachel dziwnie się zachowuje. Jak powiedziałam jej , że wybrałeś mi rzeczy , to naskoczyła na mnie...
-Nie przejmuj się. Może ma zły dzień. - uśmiechnął się ciepło. -Chodź, idziemy. - popchnął mnie lekko. Wsiadłam do samochodu, Harry obok mnie. Reszta wpakowała się do samochodu i ruszyliśmy na imprezę. Wysiedliśmy po 20 minutach jazdy. Było mi strasznie zimno w dłonie. Harry to poczuł i złapał mnie za rękę. Uśmiechnęłam się podnosząc głowę, aby zobaczyć jego tęczówki i pełne różane usta. Weszliśmy do klubu trzymając się za ręce. Chłopaki poprowadzili nas do stolika. Usiadłam przy stoliku, na dużej, czarnej kanapie. Obok mnie usiadł Niall. Potem Zayn, Louis, Rachel i Liam. Na przeciwko mnie Harry. Od razu podszedł do nas kelner. Harry, Niall, Lou, Zayn i Josh, który dosiadł się do nas zaraz jak przyszliśmy, zamówili Whiskey z colą. Liam i ja zamówiliśmy po soku pomarańczowym.
-Słuchajcie, jeszcze Dan do nas dojdzie. - powiedział Liam
-Super. Nareszcie ją poznam . - powiedziałam rozradowana. Za kilak minut na stole mieliśmy zamówienie. Chwilę później przyszła Danielle.
-Hej.
-Cześć. Jestem Danielle.
-Wiem, Liam o tobie cały czas nawija. Ja Darcy. - uśmiechnęłam się i podałam jej dłoń, ona lekko się zaczerwieniła.
-Kochanie, co chcesz pić? - zapytał ją Liam
-To co ty. - pocałowała go lekko w policzek i usiadła obok Harrego. Gadaliśmy przez dłuższy czas. Harry zaczął powoli kiwać się na lewo i prawo, Zayn już spał, a Lou gdzieś tańczył. Niall też nie wyglądał za dobrze. Tylko my, Rachel, Liam Dan i ja wyglądaliśmy normalnie. Minęły dobre 2 godziny... Nagle, jak gdyby nigdy nic, Zayn wstał i podszedł do jakiejś dziewczyny. Zaczął ją całować, łapać za tyłek i całować po szyi. Podeszłam do niego.
-Zayn? Zayn, uspokój się.
-Ja jestem spokojny! To moja dziewczyna !
-Od kiedy? Zayn, nie chcę żebyś miał kłopoty, proszę cię, uspokój się i wracamy do domu.
-Jakiego domu?! Idziemy z nią do pokoju...
-O nie ! Nie, nie, nie ! Ja idę z moja dziewczyną, która ma na imię... -chwile się zamyślił -...no właśnie ma na imię, idziemy do pokoju. Koniec kropka!
-Zayn! - wydarłam się na cały lokal. Liam wstał i chciał zabrać Zayna. Ten jednak odepchnął go i poszedł na górę.
-Idiota. - skwitował Li i wrócił do stolika. Ja podeszłam do baru i zamówiłam jeszcze jeden sok. Za chwilę podeszła do mnie Danielle.
-Co ten głupek wyprawia?
-Nie wiem, ale czuję, że będą kłopoty.
-Oby nie było paparazzi .
-Oni są wszędzie ! Nienawidzę ich. - wywróciłam oczyma i upiłam łyk soku. Kilka minut gadałam z Danielle. Nagle podszedł do mnie Niall. Usiadł obok i zaczął coś mamrotać pod nosem. Głowa zaczęła latać mu na wszystkie strony. Nagle podsunął krzesło bliżej mnie i położył głowę na moich kolanach. 'Mlasnął' , jak małe dziecko i zasnął.
-Żyję wśród idiotów... - stwierdziłam. Coś czuję, że to będzie dłuuugi tydzień... Ta sprawa z Zaynem... Na pewno zrobi coś głupiego... Około 5 nad ranem postanowiliśmy wrócić do domu. Niall nadal spał na moich kolanach. Podniosłam go i wprowadziłam do samochodu. Reszta weszła (chyba) o własnych nogach. Zayn zaginął w akcji. Boję się o niego. Po dojechaniu do domu wtargałam Nialla na górę i położyłam go w łóżku. Nie wiem jak, ale Harry spał obok Nialla. Oboje się przytulali i całowali w policzek...
-I don't want to live on this planet anymore <Nie chcę żyć na tej planecie nigdy więcej> - powiedziałam cicho i poszłam do łazienki się przebrać. Rzuciłam rzeczy na podłogę i założyłam piżamę. Zeszłam na dół, wzięłam z fotela koc i położyła się na kanapie. Zasnęłam. 

_________________________________________________
Wiem , zabijecie mnie... ;c Długo nie było rozdziału... ;c Przepraszam : < Nie miałam kompletnie czasu , ale w końcu się zabrałam za to : 3 Podoba się?  Jak myślicie, co dalej z Zaynem ?  ^^

czwartek, 20 września 2012

*__*

Live When We're Young - One Direction

Boże Święty *o* Słucham tego na okrągło , już słowa umiem ; D . Pewnie wam się nie otworzy -.- Ale się starałam! ; D

P.s. Nie wiem kiedy nowy , ale czuję, że niedługo : D

sobota, 15 września 2012

Heej ; *






Strasznie was przepraszam , że nie ma rozdziału , ani nic...
Po prostu mam za*ierdol totalny i nie wiem w co ręce włożyć .
Dzisiaj mam gości, imprezę i na 1OO % nic nie napiszę , a na dodatek walona gazetkę szkolną . -.-
To nie takie proste , bo mam na głowie dwa, w zasadzie trzy opowiadania na głowie . Na pingerze , to i jeszcze przyjaciółki.
Jednym słowem : D.U.P.A.
Nie dam rady na dniach nic napisać . Zwijam kombinować na pingera.








                                                      Trzymajcie się ;*





















niedziela, 9 września 2012

Chapter 4 ' Każdy jest, najmądrzejszy -.- '


*Przypomnienie*
Darcy wraca do Londynu ze względu na nową pracę taty, leci samolotem.



Spałam bardzo długo, ale oczywiście pilot musiał nam powiedzieć jaka jest temperatura na dworze.
-W Londynie obecnie jest 11 stopni, więc nie za ciepło, lądujemy za 10 minut.
-Nie miał kiedy zacząć gadać. - burknęłam i złożyłam ręce na piersi.
-Nie denerwuj się tak, będziesz spać w domu. - powiedział Niall i zapiął pasy.
-On się w ogóle nie ruszał, żebyś się nie obudziła. - odparł Liam, na co Niall się zaczerwienił.
-Wcale nie. - walnął go w ramię.
-Nie w ogóle. - oddał mu i wystawił język.
-No w ogóle. - kopnął go w stopę.
-Chłopaki, przestańcie! - krzyknęłam w końcu. Poczułam jak zatyka mi w uszach. -Zaczęło się. - powiedziałam pod nosem i złapałam Rachel za rękę. Wylądowaliśmy za jakieś 4 minuty. Wyszłam z samolotu jako pierwsza z całej naszej 'grupki'. Wiatr, cholerny wiatr rozwiewał mi włosy. Weszłam do autobusu, który miał nas zawieść na lotnisko. Za mną weszli chłopaki, a połowa autobusu wydała jedno wielkie 'Aaaa!'. Dalej to już normalnie. Wysiedliśmy pod samymi drzwiami, weszliśmy, okazaliśmy paszporty, wzięliśmy swoje walizki i wyszliśmy (nareszcie) z lotniska. Weszliśmy do jakiegoś samochodu, nawet nie wiem jakiego, oczy mi się same zamykały... Usiadłam w wygodnym, miękkim fotelu i po prostu zasnęłam.

**Rano**
-Boże Święty, gdzie ja jestem? - powiedziałam sama do siebie i podniosłam głowę.
-Cześć.
-Aaaa! - pisnęłam i wyskoczyłam z łóżka. -Niall! Co ty tu robisz?!
-Emm... Śpię?
-Ha ha ha , bardzo śmieszne. - sarknęłam. -Co ja tu robię?
-A właśnie. Chcesz z nami mieszkać? Miałaś z tatą mieszkać na końcu Londynu, daleko od szkoły, a od nas jest chwilka więc..
-Chyba śnisz.
-Przed chwilą śniłem, ale się obudziłem.
-Jezu... Jeszcze się zastanowię. - wyszłam z pokoju, a zza drzwi usłyszałam szybkie 'Tak!'.
-Siema, gdzie blondie?
-Cieszy się.
-Co ?
-Nic. - wyjęłam jakieś płatki z szafki i zalałam je zimnym mlekiem. Usiadłam obok Harrego. Wzięłam do buzi łyżkę pełną płatków. Wyplułam w trybie miga.
-Co to jest !?
-Tac – Os. Płatki o smaku Tacos.
-Co ty jesz?! - wypluwałam po kolei wszystkie płatki z powrotem do miseczki.
-Hahahahha , proszę cię. Nie wiesz co ja jem ?
-A co ja wróżka jestem ?!
-Sram ze szczęścia jestem sobą!!!
-Eee, boję się ciebie.
-Czemu?
-Gdzie ja żyję. - to było raczej stwierdzenie , niż pytanie. Wstałam i poszłam na górę się ubrać. Założę sweterek z króliczkiem,czarne rurki z artystycznymi dziurami i żółte Vansy. Weszłam do 'mojego' pokoju i wzięłam z walizki potrzebne rzeczy. Weszłam bez zastanowienia do łazienki i zastygłam.
-Boże, Niall, przepraszam. - zamknęłam oczy dłońmi i wycofałam się.
-Nic się nie stało. - zakłopotany założył bokserki i odkrył moje oczy. -Już możesz. - zaśmiał się i wyszedł dalej do pokoju.
-Przyznam, że całkiem zgrabne masz tyły. - skwitowałam i zamknęłam się w łazience. Założyłam przygotowane wcześniej rzeczy i rozczesałam włosy. Pozostawiłam je rozpuszczone. Wyszłam z łazienki, gdzie nadal krzątał się Niall i ogarniał włosy.
-No co ty chcesz, dobrze jest. - powiedziałam odkładając piżamę do walizki.
-Nie jest! - zaczął energicznie machać rękami i układać fryzurę. Skończył i pokazał mi się po paru minutach.
-Wyrwiesz każdą . - rzuciłam i wyszłam z pokoju. -Tato? - zaskoczona powiedziałam stając przed moim tatą.
-Cześć. - pocałował mnie w czoło. -Nie odbierasz telefonów.
-Serio? - wyjęłam telefon z kieszeni. -Rozładowany. Przepraszam.
-Nie, no dobra. Słuchaj chciałem z tobą porozmawiać... - weszłam do pokoju gościnnego i usiadłam na kanapie. -Zakochałem się i... mam dziewczynę... przeprowadzam się do niej...
-Co?! Mówiłeś, że nikt nie zastąpi ci mamy! A teraz! Nienawidzę cię! - wybiegłam trzaskając drzwiami i zbiegłam na dół. Zaczęłam ryczeć przy kuchennym blacie. Na moje nieszczęście wszedł tam Niall.
-Darcy? Darcy, co się stało? - zaczął. Odpowiedziałam mu ciszą. -Darcy?!
-Mój tata ma nową dziewczynę! - skryłam twarz w dłoniach i opadłam na ziemię.
-Darcy... Wstań, proszę cię. - zrobiłam tak jak kazał mi Niall. -Czemu płaczesz? - zapytał z troską i złapał mnie za nadgarstek.
-Tata znalazł sobie dziewczynę. Mówił, że mama będzie dla niego tą jedyną, a teraz...? Teraz co? Zostawił mnie, a do niej się przeprowadza. Wszystko zostawiliśmy w Mullingar... A tutaj po to przyjechaliśmy tylko po to, żeby mógł się do niej przeprowadzić?
-Na pewno nie jest tak... - widać , że zabrakło mu słów, a mi siły. Stałam naprzeciwko blondyna i wpatrywałam się w jego granatowe tęczówki. Nagle poczułam jakieś dłonie na sobie.
-Córeczko...
-Wyjdź stąd i nie wracaj. - warknęłam i podeszłam bliżej blondyna, tym samym strącając rękę taty. Tata wyszedł z domu.
-Przytul mnie. - powiedziałam stojąc blisko Nialla na kilka centymetrów. Chwilę potem wtulałam się w niego i płakałam mu w bluzę. Cały świat się załamał i nie widziałam żadnego wyjścia. Po prostu koniec. Tata mnie okłamał...
-Ej, łzy w niczym nie pomogą... - odezwał się nagle.
-Ale ukoją ból.
-Darc, nie ma nad czym płakać. Żyj dalej! - te słowa były... jak dar z nieba... Przestałam płakać i otarłam łzy.
-Dziękuję. - powiedziałam uśmiechnięta. -Zawsze to robiłeś...
-Co?
-Podtrzymywałeś mnie na duchu. Dziękuję.
-Nie ma za co. - pocałował mnie w czoło.
-Nie pozwalaj sobie. - odparłam i pomachałam mu palcem przed twarzą. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Była 11 , wiadomości...
-Osz kurde, ja muszę lecieć, mamy wywiad. Pa. - wyszedł z hukiem z domu i dołączył do chłopaków. Oglądałam jakieś denne wiadomości, kiedy nagle usłyszałam dźwięk dzwonka. Poszłam do drzwi.
-Cześć! - krzyknęła wysoka jak na swój wiek dziewczyna w okularach.
-Są chłopaki? - dodała druga, z grzywką.
-Na wywiadzie są, nie wiem kiedy będą. - odparłam i już miałam zamykać drzwi...
-A kim ty jesteś?!
-Koleżanką. Pa. - zamknęłam drzwi i zakluczyłam je. Akurat leciał wywiad z chłopakami.
-Dzień dobry! Dzisiaj mamy do przesłuchania chłopaków z One Direction! Mam kilka pytań! Chłopaki! Kto idzie na pierwszy ogień? - chłopaki się nie odezwali, tylko spojrzeli po sobie i wrócili do poprzednich pozycji.
-Hmm?
-Mogę ja. - odezwał się Zayn, na co dostał w kostkę od Harrego. Syknął cicho i złapał się za nogę.
-Wszystko dobrze? - zapytała dziennikarka.
-Chyba... Nie... - odparł.
-Dobra, to my przyjdziemy jutro. - skwitował Liam i pomógł wstać Zaynowi. Szybko zwlekłam się z kanapy, w trybie miga wyłączyłam telewizor i wybiegłam przed dom. Na moje szczęście czekała tam taksówka. Weszłam do niej.
-Do Helen Show. Szybko. - ruszył a ja zdyszana opadłam na fotel samochodu. Po jakichś 4 minutach jazdy byłam pod studiem. Zapłaciłam mężczyźnie i wybiegłam jak poparzona z taksówki.
-A pani to kto?
-Koleżanka One Direction.
-Dowód osobisty.
-Mam 17 lat.
-Legitymacja?
-Proszę mnie wpuścić! - wyszarpałam się z rąk ochroniarza i wpadłam jak burza do studia, gdzie było wielkie zamieszanie. Kiedy tylko zobaczyłam granatowego Full Capa Nialla otworzyłam szerzej drzwi i podbiegłam do Zayna.
-Cześć. - przykucnęłam obok siedzącego Zayna i złapałam go za kolano.
-Hej.
-Co jest? W sumie to wiem co jest. - spojrzałam złowrogo na Harrego, na co spuścił wzrok i zaczął wpatrywać się w podłogę.
-Nic mu nie jest. - warknął szorstko Harry. -Od samego kopnięcia nic mu się nie stało. - dokończył i wyszedł z pomieszczenia.
-Trzymajcie, mnie, bo go zaraz uduszę! - krzyknął Liam i zaczął iść do drzwi, jednak Louis go zatrzymał.
-No właśnie, od samego kopnięcia cię boli?
-Nie. Wcześniej walnąłem w stół, no i trochę się potłukłem, a teraz Harry mi dołożył.
-O Jezu, nie ma dnia spokoju. Zwijamy się. - skwitowałam i pomogłam wstać Malikowi. Doszliśmy do samochodu. Najpierw wszedł Zayn i od razu spojrzał na mnie. Miałam zamiar wpuścić obok niego Harrego, ale usiadłam zamiast niego, obok Zayna. Dalej Harry, Liam, a naprzeciwko nas Niall z Louisem i Paulem. Jechaliśmy jeszcze do studia na chwilę. Chłopaki wyszli, a ja z Zaynem zostałam w samochodzie. Odetchnęłam.
-Martwię się o ciebie. - powiedziałam patrząc na jego brązowe tęczówki.
-Niepotrzebnie. Nic mi nie jest. - objął mnie ramieniem, a ja położyłam dłoń na jego prawym kolanie. Pocałował mnie w czoło, a ja się zaśmiałam. Chłopaki przyszli zadowoleni po kilku minutach.
-Live While We're Young wychodzi za 2 miesiące. - powiedział Louis.
-Co wychodzi? - zdziwiona zapytałam.
-Nowa piosenka. Nie ważne. - odparł Zayn. Ruszyliśmy do domu. Byliśmy za 5 minut. Chłopaki poczłapali do domu, a ja pomogłam wyjść Zaynowi. Nie wiem o co im chodzi. Obrazili się? No w każdym razie podałam rękę Malikowi i poszliśmy do domu. Usiadł na kanapie.
-Jak będziesz coś chciał, to mów. - odparłam i poszłam do kuchni, gdzie odbywało się zebranie.
-O co wam chodzi?! - wydarłam się na nich.
-A tobie o co ? - warknął Harry.
-Loczek, nie skacz. - pogroziłam mu palcem. - O co chodzi wam z Zaynem, obraziliście się na mnie, czy na niego?
-Ani na ciebie, ani na niego. - odparł Liam.
-Mów za siebie. - pokwitował Harry.
-Boże, Harry! Nie rozumiesz, że mogło zaboleć, jak go kopnąłeś w skręconą kostkę?! - w końcu wybuchnęłam i krzyknęłam prosto w twarz zielonookiemu. Zatkało go i wyszedł z kuchni, potem ruszył na górę. Rozeszliśmy się, a ja wróciłam do salonu. Malika nie było. Był na tarasie i palił papierosa.
-Zayn, odłóż to.
-No, ale...
-Proszę cię.
-Mhm. - wyrzucił szluga i wrócił do domu. Włączyliśmy telewizor. Akurat leciał horror. Trwał około 4 godziny, pierwszy raz w życiu oglądałam tak długi film. Potem zgasiliśmy TV i zaczęliśmy grać w 'prawdę czy wyzwanie'. Około godziny 20 zasnęliśmy. Pczułam jak ktoś bierze mnie na ręce i zanosi do pokoju. Poczułam męskie perfumy. Na chwileczkę otworzyłam oczy i zobaczyłam leżącego naprzeciw mnie blondyna.
-Dziękuję. - zaśmiałam się.
-Nie ma za co, mała.
-Jest między nami tylko rok różnicy. Dobranoc. - wtuliłam się w poduszkę i zaczęłam zasypiać. Poczułam dłoń Nialla na swojej talii i odpłynęłam. 

____________________________________________________
No więc na wstępie, przepraszam was za tak długą przerwę, ale SZKOŁA . Nie wiem kiedy będzie następny... Nie prędko. Przepraszam... :< . Jestem strasznie smutna, bo Zayn skręcił kostkę, pewnie już o tym wiecie, ale macie tutaj fotkę z lotniska.:



Ten rozdział dedykuję Karolinie. Ty wiesz dlaczego. :> Sram ze szczęścia...! xd. Trzymaj się kochana :<